Projekt METAMORFOZA dużego pokoju

Tym razem postanowiłam się pobawić w domowe metamorfozy i wcielić się w rolę Doroty Szelągowskiej, która z powodzeniem zmienia życie uczestników programu gotując im istne rewolucje. Na tapetę wzięłam duży, nie… ogromny pokój znajdujący się nad podwójnym garażem, w domu mojego brata. Jako, że zbliżały się Święta,
a pomysłu na prezent brak, postanowiłam zrobić projekt i wręczyć go pod choinkę. 

Pokój ten od początku istnienia domu miał różne funkcje, od pokoju zabaw, sali kinowej, po pokój gościnny, a kończąc na sypialni rodziców, kiedy to postanowili urządzić nowy pokój córki właśnie w ich starej sypialni. Wtedy to łóżko powędrowało właśnie do dużego pokoju. 
W związku z tym, pokój ten spełnia obecnie wszystkie funkcje, a zarazem nie spełnia żadnej. Nie od dziś wiadomo, że jeśli coś jest do wszystkiego… to jest do niczego. 
Pomysł na przemianę pojawił się już kilka lat temu. Jednak i on musiał nabrać mocy urzędowej. 

Postanowiłam podzielić pokój na kilka różnych stref. Założenie główne – dzieciom wstęp wzbroniony. Ma to być miejsce przeznaczone do relaksu po dniu ciężkiej pracy dla mamy i taty. Jest miejsce, gdzie na wygodnej kanapie można usiąść/położyć się przed telewizorem i obejrzeć dobry film. Tuż obok znajduje się ciasna, ale przytulna sypialnia, z której bezpośrednio przez drzwi przesuwne przechodzimy do niewielkiej garderoby. Tam zostaną umieszczone półki, szuflady. Im więcej miejsca na przechowywanie – tym lepiej. Dlatego przy wejściu po lewej stronie skos również zagospodarujemy robioną pod wymiar szafą z otwieranymi drzwiami. 

Wszystkie sufity na tym piętrze pokryte są pięknymi deskami. Dodając jeszcze drewno na ścianach, a także w dodatkach np. w regale, ławie, szafce rtv stworzymy pasujący do siebie układ. Jedyne duże okno (nie dachowe) przyozdobimy prostymi firanami oraz jednobarwnymi zasłonami.  Tapicerowany zagłówek za łóżkiem dodatkowo wygłuszy dźwięki z poza pokoju. Wszystko w naturalnych odcieniach drewna, szarości, beżu stworzy przytulne wnętrze, z którego sama nie chciałabym wychodzić. 

Mam nadzieję, że projekt szybko stanie się rzeczywistością. Wymaga to sporej ilości pracy i zaangażowania większej liczby osób. Jednak najważniejsze mam za sobą – akceptację inwestorów 🙂

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *